Teściowa „przypadkowo” uwięziła mnie w piwnicy. Po godzinie wyszłam stamtąd z pudełkiem, którego zawartość rzuciła ją na kolana.
„Potrzebuję solonych rydzów” – głos teściowej, Anny Wasiliewny, był aż nazbyt słodki, niczym syrop na kaszel, a jednocześnie lepki. „Proszę,…